Trudno by było inaczej zacząć to podsumowanie, jak nie od DDR, czyli Dupnych Derbów Rudy. Ogrom emocji, wyrównany mecz, dogrywka i finalnie „obrona” panowania w mieście przez Gwiezdno. Wszystko to jednak miało drugorzędne znaczenie, gdyż koszmarnej kontuzji złamania barku doznał Przemek Tomecki. W takich przypadkach, koszykówka przestaje mieć znaczenie. Szybkiego powrotu do zdrowia Przemo.
Sporą niespodzianką, chociaż prędzej powinienem napisać sensacją, zakończyła się potyczka Rybnika z Dobrymi Chłopakami. Sama wygrana młodzieży była o tyle zaskakująca, że ekipa z południa województwa stawiła się w bardzo solidnym jak na nich, 8 osobowym składzie. Kapitalna postawa Wojtka Wąsowicza, dobre bieganie Jego oraz kolegów sprawiły, że Rybnik nie nadążał, a trójka też nie chciała wpadać na normalnym dla nich poziomie. Finalnie game winnera miał Jacek Rduch na ulubionej dla siebie pozycji, ale przestrzelił. Tym samym Chłopaki sięgnęli po wygraną, w stylu „spokojnie jednym”.
Kolejną wygraną na swoje konto dopisały też Wściekłe Psy, rewanżując się CoWeedowi, za wysoką porażkę z pierwszej rundy. Wygrana nie była jednak na tyle okazała, by móc odrobić straty punktowe z pierwszego meczu. Rybniczanie starali się walczyć, ale byli na straconej pozycji, gdyż przyjechali bez braci Sikora oraz Białego, a trafili na Wściekłe na galowo, z tercetem swoich wysokich.
Pewne i bezdyskusyjne zwycięstwo zaliczyły też Groszki, kosztem Atomica. Świętochłowiczanie w ostatnich kolejkach zdecydowanie na fali wznoszącej, zarówno pod względem jakości gry, jak i mobilizacji kadrowej na mecze. Sosnowiczanie odwrotnie proporcjonalnie. Jeśli radykalnie czegoś nie zmienią, to jeszcze wylądują w parze walczącej o utrzymanie.
Mecz Dynastii Gwiazd z Dobermanami nie doszedł do skutku, z powodu braku pięciu graczy po stronie Dynastii.
Równie ciekawie i sensacyjnie było na zapleczu. W grupie mistrzowskiej, grające w 6 osobowym składzie Bociany, zrobiły pełny skład NYB. Kapitalny mecz zaliczył Miłosz Siwiec, na swoim (nieosiągalnym dla innych poziomie) zagrał też Maciej Bielecki. Dwójka wysokich Bocianów całkowicie zdominowała faworyzowanych rywali, dając im bolesną lekcję basketu.
Kapitalne meczycho zagrały Knury z Wielką Kiścią. Przez większość meczu ton meczowi nadawała ekipa z Gliwic. Dopiero w ostatniej kwarcie Knury doszły rywali i mieliśmy emocjonującą końcówkę, w której jednak doświadczenie graczy Kiści wzięło górę nad mobilnością i motoryką Knurów.
W ostatnim meczu tej grupy, grająca w piątkę Olimpia uległa Piaśnikom, które jednak dzięki swoim eksperymentom w wyjściowej piątce, przez dłuższy czas podawali rękę rywalom. Dopiero trójki Marka i Kiełty w końcówce zakończyły tę dziwną zabawę w kotka i myszkę.
W grupie spadkowej także zanotowaliśmy sensację grubego kalibru. Grająca ostatnio bardzo przeciętnie Wataha, zmierzyła się z OKKSem, który wpadł na galowo z Grzesiem, Mikim, Marcinem, Adamem i Piotrem. Spotkanie to pokazało, że koszykówka może być nieprzewidywalna. Liderzy Orzecha nie byli w stanie wstrzelić się w kosz rywali, w przeciwieństwie do ekipy z Zagłębia, którym siedziało prawie wszystko. Świetny mecz Szacha, równie dobry Michała Wrony sprawiły, że osamotniony w drugiej połowie Grzegorz, nie był w stanie odwrócić losów meczu.
W pozostałych meczach już bez większych niespodzianek. Basket Czerwionka w solidnym zestawie osobowym rozbił Airballsów, a Ino Defence zmiażdżyło B.A.B.D. W tym ostatnim meczu, na grubo odpalił się Mateusz Ludwin, wypracowując na młodszych rywalach eval na poziomie 54. Inna sprawa, że przeciwnicy zbytnio mu nie przeszkadzali, skupiając się na swojej taktyce „leć i ciepej”.
