Podsumowanie XIII kolejki RALK
W pierwszej lidze jako hit zapowiadałem starcie Gwiezdnej z CoWeedem. Mecz z pewnością nie zawiódł, był dobrym koszykarskim widowiskiem. Przy dobrym składzie Gwiezdnej, ale i braku dwóch czołowych graczy z Rybnika (Oskara oraz Białego), przewaga aktualnych mistrzów nie podlegała dyskusji. Wypracowaną przez siebie przewagę z pierwszej kwarty, mądrze utrzymywali przez resztę spotkania. Tym samym kapitalna seria wygranych Rybniczan została przerwana, natomiast Gwiezdno solidnie realizuje zapowiedź "nowego otwarcia w 2026 roku"
Sensacyjnie natomiast zakończyło się spotkanie Hicy z Rybnikiem. Prowadzona przez trzech swoich weteranów ekipa z południa województwa (T. Szymura-A. Pierchała-J. Rduch) ograła, a właściwie rozstrzelała trójkami, niemal najmocniejszy skład Rudzian. O ile Rybniczanom Rudzkie obręcze przyjmowały wszystko, to dla gospodarzy były niedostępne jak podobno Szreiberowa dla Koczarowskiego ;)
W pozostałych trzech meczach można rzec, wszystko zgodnie z planem. Atomic przez większość meczu niczym nie ustępował Wściekłym Psom, ale zaliczyli 12 minutowy fragment bez zdobytego punktu, który finalnie kosztował ich przegranie meczu. Dobre Chłopaki także zagrały przeciwko Dobermanom przyzwoite spotkanie, ale Tyszanie to jeszcze dla nich zdecydowanie za wysoki level. Daniła i Kamil to za mało, by się realnie przeciwstawić najlepszej ekipie tegorocznego sezonu. U Tyszan, świetny mecz i uzbierane triple double, obchodzącego w sobotę urodziny Jacka Sowy. W ostatnim meczu solidnie zebrane Groszki, zmierzyły się z Dynastią Gwiazd. W takim wypadku scenariusz mógł być tylko jeden, pewne i zdecydowane zwycięstwo Green Peas.
W grupie mistrzowskiej drugiej Ligi mieliśmy dwa mocne i wyrównane spotkania. Ozdobą kolejki był bez wątpienia kończący ją mecz Piaśników z Wielką Kiścią. Prawdziwa koszykarska bitwa na wyniszczenie, w której doświadczenie Wielkiej Kiści wzięło finalnie górę. W starciu NYB z Olimpią doszło do niespodzianki, choć nie do końca. Okazało się to co już wiemy, że bez Kacpra, jakość gry Cegieł leci na łeb na szyję, a proporcjonalnie odwrotnie obecność Łukasza Przybyłka w Olimpii. Kiedy te dwie zmienne spotkały się w jednym spotkaniu, to ostatecznie okazało się, że Olimpia w takim układzie była lepszym zespołem na parkiecie. W ostatnim meczu tej grupy Bociany grające bez swoich wysokich zmierzyły się z Knurami i było to bardzo bolesne zderzenie. Adam Janik nie mając solidnych rywali po drugiej stronie, czuł się jak lis w kurniku, siejąc na atakowanej desce popłoch i destrukcję bezradnych rywali.
W grupie słabszej całkiem dobre, choć niezakończone sukcesem mecze dwóch najsłabszych drużyn w lidze. Airballsy, pomimo iż grały bez swojego Lidera, przez cały mecz stawiały mocny opór solidnej ekipie Ino Defence, grającej w niemal najmocniejszym zestawieniu. Kiedy na 4 minuty do końca prowadzili siedmioma punktami, zacząłem wierzyć w sensację. Na szczęście miłośników obrony, mieli oni w swoich szeregach zabójcę marzeń rywali, czyli Mateusza Ludwina, który nie mogąc doczekać się wsparcia kolegów z zespołu, sam ten mecz im wyciągnął.
Całkiem dobre zawody zagrali też B.A.B.D. Po raz pierwszy pokazali że potrafią oni grać piłką, konstruować akcje i nie powiem, wyglądało to obiecująco. Na nich nieszczęście OKKS miał Grzesia Zadęckiego, który zagrał na kosmicznym, nieosiągalnym dla żadnego innego zawodnika w tej II lidze poziomie. 31 punktów, 18 zbiórek, eval na poziomie 51!!! To wszystko w niecałe 30 minut gry. Jak juz pisałem w opisie meczu - KOSMITA!
W trzeciej potyczce tej grupy, Basket zmierzył się z Watahą. Ekipa z Czerwionki w końcu zjawiła się w bardzo solidnym zestawieniu i po raz pierwszy w tym sezonie zagrała świetne spotkanie. Tradycyjnie, poziom wyznaczał "dyrygent" Michał Grzonka, a reszta orkiestry tym razem utrzymała to tempo. Wataha, od dłuższego czasu sportowo szoruje po dnie, natomiast od czasu meczu z Airballsami, puka w to dno od spodu. Po tym meczu, pukanie przemienia się w desperackie walenie pięścią..... Widmo gry w play outach coraz bardziej realne, pomimo potencjału pozwalającego walczyć o awans.
